wtorek, 9 kwietnia 2013

co jest slychac...

Hejka. Trzeba przyznac, ze trudno sie ogarnac we wszystkim.
Czym bardziej sie czlowiek uzalezni, wciagnie tym niekorzystniej.
I trudniej robic juz jakiekolwiek kroki.
Znowu sie wpakowalam.
Trudno brac odpowiedzialnosc za cokolwiek.
Pytam sie. Czy lepiej wszystko olac?
Bo gdy biore sie za siebie to tylko porazki na poczatku i w czyms sie mozna potknac.
Ale mialam taka zasade, przeciez, ze albo calkiem sie poddac albo spinac poslady i do roboty.
Pozostal jeszcze tylko wybor.

Potrzebuje jakiejs motywacji, tak bylo by o niebo latwiej.
Ale nie moge na nia trafic.
Chociaz wiem jak to jest miec taka
jest o wiele lepiej i przyjemniej sie zyje.
No dawno bylo ale sie pamieta.
Chociaz z drugiej strony pozniej rzeczywistosc daje kopa na zat
i nie wie czlowiek co warto a co nie.
Tak a skoro juz mowa o ogarnianiu sie to w sumie slyszalam juz rozne rady.
Moze znowu sladami gupiej zatanczyc.
Czekac, czekac i zobaczyc co z tego bedzie.
Tak wiec niewiele czasu do wakacji 97 dzionkow...
coraz cieplejszyc. Czy bedzie sie chcialo?
I znowu ten problem, ze nie wiem czy dam rade sie ogarnac.
Ale juz mnie to jakos mniej interesuje. I tak bedzie lipa
znajac zycie.A w niektorych rzeczach moze dam rade i moze narazie pomalutku.
Moze cos w koncu wyjdzie trzymam kciuki sama za siebie i za pare innych osob..

Uzalezniam sie od kawy i od nierobstwa, lecz czasem nie wyrabiam z czasem.
Tak to moja wina. Moze uda sie odbic od tego denka,
ale go nie czuje, szkoda.
Czasu moze byc malo ale bez przesady tak zeby dalo sie jeszcze cos zrobic
i przedewszystkim jak to robic.